"Nowy" DMB
Przesłuchałam właśnie koncert z 20.08.2008 i jestem załamana tym, co usłyszałam. Saksofonista Flecktonesów gra świetnie, ale gra też całkiem INACZEJ. Zupełnie inaczej. To nie są już delikatne, jazzowe niemal partie, ale agresywna gra. Tim Reynolds jest znakomitym gitarzystą, ale solówki na gitarze elektrycznej w jego wykonaniu są nie do zniesienia, zakłócają strukturę wysmakowanych kompozycji dmb, są w większości przypadków natarczywe i zupełnie niepotrzebne. Jak dla mnie tragedia. Ale największym dramatem dla tego zespołu jest brak klawiszy. Bez tego instrumentu takie arcydzieła jak Two Step nie mają racji bytu, nawet jeżeli ktokolwiek podoła temu, co uczynił z tego utworu LeRoi.Generalnie rzecz biorąc czarno widzę przyszłość tego zespołu, a jeśli pozostaną przy takiej koncepcji, jaką wcielają w życie teraz, to będę musiała mocno przemyśleć swoje dotychczasowe niemal bezkrytyczne uwielbienie dla tego bandu. Jeśli będzie tak jak teraz, to jest to początek końca tej kapeli w takim znaczeniu, w jakim istnieje ona w muzyce teraz. A wy co myślicie o nowym "składzie"?..